Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ] 
  Drukuj

Demony przeszłości
Autor Wiadomość
PostNapisane: czwartek 09 lut 2012, 18:41 
Offline

Dołączył(a): wtorek 27 gru 2011, 07:30
Posty: 203
Lokalizacja: okolice oświecimia
Miejscowość: Brzeszcze, Oświęcim, Pszczyna
Może temat wyda się wam dziwny, ale kurcze nie umiem sobie poradzić z demonami przeszłości, które co jakiś czas wracają jak bumerang. Kiedyś jak czytaliście moje życie było mega inne niż teraz. Kiedyś kogoś pokochałem całym sobą, zostałem wykorzystany wyciśnięty jak cytrynka i porzucony a niestety uczucie zostało, każdy normalny człowiek by powiedział daj se spokój i olej sprawę, ale nie ja. Mówią że miłość jest ślepa, głucha i boli zgadzam się, jak wyleczyć się z tej nieszczęsnej emocjonalnej pułapki.
Żeby była jasność to wszystko dzieje się na poziomie mentalnym, a nie cielesnym.

_________________
W Panu mym złożyłem całą swą nadzieję, On pochylił się nade mną prośby wysłuchał:)


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Demony przeszłości
PostNapisane: czwartek 09 lut 2012, 21:01 
Nieaktywny/-a od ponad 3 m-cy
Offline

Dołączył(a): poniedziałek 23 sty 2012, 14:55
Posty: 28
Miejscowość: Rumia
Przeszłość niestety zawsze odciśnie trwałe piętno i jej cienie powrócą w najmniej odpowiednim momencie. Niestety z zakochania i innych równie silnych uczuć nie da się wyleczyć. Nawet, jeżeli to przycichnie, to za jakiś czas odezwie się znowu. Trzeba to przeczekać i nauczyć się może nie tyle ignorować, co żyć z tym na równi pozwalając by wszystko szło powoli obok nas, jednak torem, który my wyznaczymy. Najczęściej te uczucie przestaje doskwierać gdy pojawi się nowe. Wiem, że brzmi dość dziwnie, ale taka postawa bywa czasem zbawienna w gorszych chwilach.

_________________
Kiedy fale mórz chcą porwać mnie
Z Tobą wzniosę się, podniesiesz mnie
Panie Królem Tyś spienionych wód
Ja ufam Ci - Ty jesteś Bóg.


Pozwól nam spojrzeć kiedyś im w oczy...


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Demony przeszłości
PostNapisane: wtorek 21 lut 2012, 20:21 
Nieaktywny/-a od ponad 3 m-cy
Offline

Dołączył(a): wtorek 17 sty 2012, 14:37
Posty: 25
Demony przyszłości do końca życia będą Cię atakować. Będą wracać z silniejszymi od siebie. Dlatego będzie znacznie ciężej i tylko gorzej. Aby uchronić się przed nimi niezbędne jest pojednanie z Bogiem i nieustanne zjednoczenie z Nim w komunii.


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Demony przeszłości
PostNapisane: wtorek 07 sty 2014, 19:12 
Demony przeszłości... Tak bardzo wpływają na moje codzienne życie. Uświadomiłem to sobie nie tak dawno i bardzo chciałbym się z nimi pożegnać. Niestety, moje początki przypominały błądzenie po omacku, przez co "rozkopałem" własne życie, powróciłem do bolesnych zdarzeń z przeszłości i wręcz "masowo" przypominałem je sobie. Wydawało mi się, że ponowne przeżycie zadanego bólu pozwoli mi się od niego uwolnić... Spowodowało to jednak tylko pogorszenie mojego stanu, zwiększyło lęki i wywołało potworne zmęczenie emocjonalne. Wiem, że ważna jest tu modlitwa, ale kiedy czytam o rozliczaniu się z przeszłością i przebaczaniu zawsze pojawia się motyw drugiej osoby - terapeuty czy duchownego, który skieruje potrzebującego pomocy na właściwe tory. Bardzo chciałbym nawiązać taki kontakt, ponieważ wierzę, że nie jesteśmy skazani na permanentne ataki złych duchów z przeszłości. Można się z nimi zmierzyć, ale nie samotnie...


Góra
  
 

Re: Demony przeszłości
PostNapisane: poniedziałek 14 kwi 2014, 22:12 
Moderator
Offline

Dołączył(a): poniedziałek 07 kwi 2014, 20:15
Posty: 422
Miejscowość: Warszawa
Poszukujący89 napisał(a):
Demony przeszłości... Tak bardzo wpływają na moje codzienne życie. Uświadomiłem to sobie nie tak dawno i bardzo chciałbym się z nimi pożegnać. Niestety, moje początki przypominały błądzenie po omacku, przez co "rozkopałem" własne życie, powróciłem do bolesnych zdarzeń z przeszłości i wręcz "masowo" przypominałem je sobie. Wydawało mi się, że ponowne przeżycie zadanego bólu pozwoli mi się od niego uwolnić... Spowodowało to jednak tylko pogorszenie mojego stanu, zwiększyło lęki i wywołało potworne zmęczenie emocjonalne. Wiem, że ważna jest tu modlitwa, ale kiedy czytam o rozliczaniu się z przeszłością i przebaczaniu zawsze pojawia się motyw drugiej osoby - terapeuty czy duchownego, który skieruje potrzebującego pomocy na właściwe tory. Bardzo chciałbym nawiązać taki kontakt, ponieważ wierzę, że nie jesteśmy skazani na permanentne ataki złych duchów z przeszłości. Można się z nimi zmierzyć, ale nie samotnie...

Drogi Imienniku (prawie),

Ze swego doświadczenia powiem, że terapia może być pomocna, ale nawet najlepsza nie załatwi problemu. A w dodatku wartość terapii jest zależna od wielu czynników, żeby wymienić "tylko": Ciebie, terapeutę, często (a u Ciebie prawie na pewno) inne osoby występujące w Twoich problemach, charakter Twojego problemu, Twój cel w terapii (co chcesz osiągnąć w związku z tym problemem? terapeuta tego za Ciebie nie zdecyduje), Twoje wartości, w świetle których widzisz i chcesz rozwiązać swój problem, wartości terapeuty (który nie powinien ich angażować w Twoją terapię, szczególnie gdy są przeciwne do Twoich, ale to raczej niemożliwe, bo zarazem terapia to rodzaj bezpośredniej osobistej relacji między Tobą a terapeutą). Jeśli naniesiesz to na kartkę w postaci punktów i połączysz je ze sobą odpowiednimi relacjami, to zobaczysz, jak bardzo złożony to układ. Dlatego nie ma algorytmu na wybór optymalnej terapii. Jedynie metoda prób i błędów. Jak masz szczęście, trafisz za pierwszym lub drugim razem. A jeśli nie, to ile razy można zaczynać opowiadać swoją historię od początku?! No i mało kogo na to stać! :(

Wartość spowiedzi czy rozmowy z kapłanem można by wprawdzie podobnie rozważać, bo to też złożony system. Tyle że ... do tej komplikacji dochodzi jeszcze jeden "element", który niezmiernie ją upraszcza - obecność Pana Boga. Niespokojne jest serce nasze, póki nie spocznie w Tobie, jak mówi św. Augustyn. Dla mnie spowiedź jest takim doraźnym "spocznieniem w Panu". I ma niebywałą moc rozwiązywania problemów! Nie w sposób magiczny, rzecz jasna. Po prostu tam znacznie lepiej słyszę i rozumiem siebie i swoją sytuację, a przede wszystkim słyszę Jego. W ciemności konfesjonału zaczynam jasno widzieć początek drogi wyjścia ze swojej aktualnej ciemności.

I wreszcie o demonach przeszłości - może na początek warto spróbować je trochę "zde-demonizować". Osobiście nie podpisałbym się pod takimi ogólnymi formułami, jakie tu się pojawiły: do końca życia będą Cię atakować, przeszłość niestety zawsze odciśnie trwałe piętno i jej cienie powrócą w najmniej odpowiednim momencie itd. Tak może być, lecz nie musi. I sporo zależy od Twojej pracy nad nimi (do 'pracy' zaliczam też rozmowę z Bogiem i powierzanie mu wszystkich tych "demonów" - wiesz, to trochę jak z tą wodą święconą, której diabeł się boi). Wiem z własnego doświadczenia, że nie ma lepszej pożywki dla "demonów przeszłości", jak nasze poczucie bezsilności wobec nich. Ono paraliżuje zdolność walki, co w praktyce oznacza oddanie jej walkowerem. Dlatego u mnie w podobnej sytuacji Łaska przychodzi w postaci kopniaka (przepraszam za kolokwializm) - spowiedź, durniu! I nie tyle chodzi tu o staranne przeprowadzenie skrupulatnego rachunku sumienia, wybranie jakiegoś wyjątkowego duszpasterza i odprawienie stosownego rytuału spowiedzi, co o wykonanie tego decydującego kroku: klękam, żegnam się krzyżem i mówię, co mi dolega, z czym nie mogę sobie dać rady itd. Wg mnie to działa jak mechanizm spustowy - uruchamia proces rozbrojenia hipnotyzującego mnie złego, zaczynają uchodzić z niego siły, inne siły wstępują we mnie. Zaczyna tam na powrót rządzić Pan. (Na wszelki wypadek dodaję - nie deprecjonuję wartości poprawnej spowiedzi wg pełnego scenariusza z książki do nabożeństwa ani znaczenia formatu spowiednika. Jeśli ktoś ma stałego spowiednika, a jeszcze lepiej kierownika duchowego, to świetnie. Tylko mając to, pewnie rzadko dochodzi do takiego "muru", o którym pisze Poszukujący89.)

Nie mam pojęcia, czy coś z tego może Ci się przydać, wierzę jednak, że Pan Cię nie opuści i tak lub inaczej da wskazówkę - "kopniaka" lub coś łagodniejszego. Ale początek jest w Twojej decyzji. Powtórzę, co tu już napisałem w innym miejscu, a usłyszałem na dzisiejszych rekolekcjach u Jezuitów: jedyną drogą do zaufania Bogu jest ... zaufanie Bogu. Zaufaj i idź!

Życzę Ci powrotu sił emocjonalnych i duchowych i chwilowego przynajmniej uciszenia lęków (Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego!, Ps 51, 12)

Querens

PS: Oczywiście lepiej wybrać się do kościoła, w którym szansa trafienia na lepszego spowiednika jest większa. W Warszawie taką opinią cieszą się zarówno Jezuici jak i Dominikanie. Może ktoś inny podsunie jakiś inny "sprawdzony" adres, ale nie czekaj na to zbyt długo. Powodzenia (z Bożym wspomaganiem :))

_________________
Mądrość jest wspaniała. Kto dla niej wstanie o świcie, ten się nie natrudzi, znajdzie ją bowiem siedzącą u drzwi swoich. (Mdr 6, 12;14)


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Demony przeszłości
PostNapisane: czwartek 08 maja 2014, 18:27 
Querens, nie wiem jak to możliwe, ale Twoją wiadomość zobaczyłem właściwie dzisiaj i dziękuję Ci za krzepiące słowa. :) Na szczęście w moim życiu wiele się zmienia na plus. Od lutego rozpocząłem terapię, powiedziałem również o emocjonalnych problemach rodzicom. Wiele tutaj ryzykowałem, jednak mogę powiedzieć, że dobrze trafiłem z doborem osoby, która mi pomaga. Analizowanie przeszłości również się przydało, ponieważ jest mi łatwiej wracać do sytuacji, które kiedyś wywołały we mnie lęk, zagrożenie czy wstyd, dzięki czemu mogę je porzucić. W czasie jednej z ostatnich sesji zrozumiałem, że moje życie jest "rozkawałkowane" na 2 części - umysłową i emocjonalną. Starałem się rozwijać tę pierwszą, a uczucia (zwłaszcza te związane z niepokojem) spychałem w niepamięć. Dzięki pewnemu ćwiczeniu zacząłem "integrować" je ze sobą, przez co czuję się pełniejszy jako człowiek. Czuję, że to wszystko ma również pozytywne przełożenie na zmniejszenie odczuć homoseksualnych. Moim problemem jest popadanie w rozpacz w sytuacjach, kiedy czuję się bezsilny, bezwartościowy i samotny. Wtedy też najczęściej się "uruchamiam". Nauka zachowania spokoju oraz pewności stabilizuje moje emocje i zmniejsza ten popęd.
Terapia jest płatna, na szczęście nie mam wielkiego problemu z pieniędzmi. Odbywa się przy ośrodku duchownym, więc traktuję to jako pewien nieprzypadkowy zbieg okoliczności.
Cały czas uczę się zapraszać Jezusa do mojego życia. Bez niego nawet największe moje starania w czasie trwania tej terapii na nic się zdadzą. Chcę powierzyć mu wszystkie moje troski, zmartwienia i sprawy, z którymi sobie nie radzę. Spowiedź właśnie to mi umożliwia. To poczucie bezbronności, kiedy wyznaje się grzechy i "zjednoczenia" z Bogiem po odejściu od konfesjonału jest czymś wspaniałym.
Generalnie nie mogę narzekać na spowiedników w parafii, do której uczęszczam. Często uświadamiają mi coś ważnego, np. ostatnio jeden z kapłanów dał mi do myślenia, mówiąc o przebaczeniu sobie. To stopniowo chyba mi się udaje, ale chciałbym też wybaczyć innym ludziom. Na to potrzebuję czasu.
Myślę, że Jezus cały czas daje mi jakieś "kopniaki", aby sprowadzić moje życie na właściwe tory. Tyle że nie zawsze to sobie uświadamiam.
"Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną" - chciałbym, abym umiał te słowa wypowiedzieć w każdej sytuacji.


Góra
  
 

Re: Demony przeszłości
PostNapisane: czwartek 08 maja 2014, 22:59 
Moderator
Offline

Dołączył(a): poniedziałek 07 kwi 2014, 20:15
Posty: 422
Miejscowość: Warszawa
Drogi Poszukujący Przyjacielu,

Z wielką radością i nadzieją przeczytałem Twoją odpowiedź. A że późno, to nieważne. Może zresztą tak miało być, żebyś miał lepsze wiadomości do przekazania :) . Z tego, co piszesz, wygląda, że trafiłeś rzeczywiście na dobrą terapię. I bardzo też dobrze, że to prowadzisz w łączności z Bogiem. Jestem dobrej myśli co do Twojego "uzdrowienia" także dlatego, że podchodzisz do tego bardzo podmiotowo - widzisz to jako swoje zadanie i czujesz się za siebie odpowiedzialny. To wydaje mi się bardzo charakterystycznym wskaźnikiem "przejścia na jasną stronę mocy" w zmaganiach z demonami przeszłości. Zauważ, jak często w naszych wypowiedziach to, co "złe", dzieje nam się samo, bez naszego udziału i bez naszej kontroli. Podlegamy temu jak jakiemuś fatum i zahipnotyzowani siłą "złego" - otwieramy mu w istocie swoje serce i głowę. To jest nastawienie "MNIE", podczas gdy warunkiem koniecznym skutecznej walki o siebie jest podejście "JA". Myślę, że mądra sugestia spowiednika, by wybaczać sobie, wskazuje kolejny ważny krok na tej drodze. Jako pomoc w tym zadaniu poleciłbym Ci np. tekst o. Wojciecha Jędrzejewskiego OP pt. "Zaopiekuj się sobą", wydrukowany w jednej z jego książeczek - Tęsknota, która rozszerza serce (do kupienia np. tu: http://jedrzejewski.izajasz.pl/ksiazka, ... serce.html, ale mogę Ci też to zeskanować i przesłać PDF, bo to kilka stron ledwie).

Pozdrawiam Cię serdecznie i polecam dalszej opiece Jezusa, bo Twoje postępy w walce o siebie są nadzieją dla nas wszystkich.

Querens

_________________
Mądrość jest wspaniała. Kto dla niej wstanie o świcie, ten się nie natrudzi, znajdzie ją bowiem siedzącą u drzwi swoich. (Mdr 6, 12;14)


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Demony przeszłości
PostNapisane: piątek 09 maja 2014, 21:45 
Nic nie dzieje się bez przyczyny, więc może tak rzeczywiście miało być? :) Co do mojej terapii, to przez długi czas byłem przekonany, że mogę pomóc sobie sam - bez pomocy specjalisty i - co gorsza - Boga. Czytałem o wielu koncepcjach psychologicznych, analizowałem i wcielałem je we własne życie. "Zachłystywałem się" nimi w nadziei, że poprawię mój stan. A często było wręcz gorzej. Chyba w tym roku dotknąłem swojego dna, co pozwoliło mi wreszcie zrozumieć, iż pomoc z zewnątrz jest nieodzowna, a udźwignięcie tej odpowiedzialności za siebie niemożliwe bez Boga.
Tak, nasza bierność jest "przyzwoleniem", by zło wkradało się w nasze życie i powodowało w nim zamęt. Strasznie trudno jest wyrwać się z tego potrzasku, ponieważ łatwiej jest trwać w tym stanie. Niezwykle ważne jest słuchanie swoich emocji, wewnętrznego głosu i reagowanie na niego. Powierzenie tych bieżących trosk w modlitwie jest również istotne.
Querens, dziękuję raz jeszcze za dobre słowo i pozytywne zainteresowanie. Poszukam tekstu, o którym wspomniałeś - myślę, że przyda się każdemu z nas.


Góra
  
 

Re: Demony przeszłości
PostNapisane: wtorek 24 cze 2014, 20:24 
Offline

Dołączył(a): niedziela 22 cze 2014, 20:19
Posty: 14
Miejscowość: Lublin
Hmmm... powoli odkrywam kolejne wątki w tym forum, dziś nawet tak myślałem o tym...
Demony przeszłości, rozumiem przez to np wspomnienia po "relacji/związku" z kimś... jeśli tak to zdarza się, że mnie nawiedzą. Nie jest to nic miłego, zwłaszcza jeśli logicznie człowiek to przeanalizuje, tylko niestety jeśli wchodzą tutaj uczucia logika nie zawsze działa, w moim przypadku często tak jest... Czy do końca życia będą atakować mam nadzieję, że nie, bo wydaje mi się, że wypełniają one pewną pustkę w życiu, czyli tworząc pustkę niejako dajemy im przyzwolenie...
A mam takie pytanie czy walka z demonami przeszłości oznacza w 100% zerwaniem znajomości (oczywiście chodzi mi tu o kontakty interpersonalne żadne kwestie cielesne)[logika podpowiada, że brak kontaktu=brak myślenia na temat tej osoby=mniej wspólnego czasu=mniej wspomnień]?


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Demony przeszłości
PostNapisane: środa 25 cze 2014, 00:22 
Moderator
Offline

Dołączył(a): poniedziałek 07 kwi 2014, 20:15
Posty: 422
Miejscowość: Warszawa
ACONITUM napisał(a):
... mam takie pytanie czy walka z demonami przeszłości oznacza w 100% zerwaniem znajomości (oczywiście chodzi mi tu o kontakty interpersonalne żadne kwestie cielesne)[logika podpowiada, że brak kontaktu=brak myślenia na temat tej osoby=mniej wspólnego czasu=mniej wspomnień]?

Nie ma chyba takich prostych i ogólnych reguł. W każdej konkretnej sytuacji może być inaczej. Logika nic tu nie pomoże, bo nie zajmuje się tą problematyką. Natomiast jedno warto brać zawsze pod uwagę w "walce z demonami przeszłości" - one mieszkają w nas, nie w innych. Jeśli tymi "demonami" są wspomnienia po "relacji/związku" z kimś, to nie ten ktoś nosi tego demona w sobie, lecz Ty sam. Potrzebna jest Twoja praca nad "Twoim demonem". Zerwanie znajomości nie zadziała automatycznie samo, może natomiast być albo pomocne (np. jeśli nie panujesz nad swymi emocjami, gdy spotykasz tę osobę, a te emocje są destruktywne dla Twojej "pracy nad demonem"), albo przeciwnie - poczucie straty tej znajomości będzie Cię dodatkowo osłabiać (np. przez sprzyjanie idealizowaniu tamtej osoby, a w rezultacie wątpliwościom - czy było warto zrywać?). Wreszcie - jeśli zaprzestanie wspólnych praktyk seksualnych jest akceptowane przez obie strony, to zachowanie przyjaźni może być wręcz pomocne w dążeniu do czystości.

_________________
Mądrość jest wspaniała. Kto dla niej wstanie o świcie, ten się nie natrudzi, znajdzie ją bowiem siedzącą u drzwi swoich. (Mdr 6, 12;14)


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Demony przeszłości
PostNapisane: czwartek 26 cze 2014, 19:57 
Offline

Dołączył(a): niedziela 22 cze 2014, 20:19
Posty: 14
Miejscowość: Lublin
Twoja wypowiedź ma w sobie dużo mądrości, ale ta kwestia wyważenia jak powinno się zrobić, pozostaje w dalszym ciągu otwarta. Nikogo nie przekreślam, nie oceniam, ale dla spokoju ducha i aktualnego chyba chwiejnego stanu równowagi wolę relację ograniczyć do minimum albo i mniej. Może powiesz, że do pójście na łatwiznę, ale dla mnie to aktualnie jedyne słuszne rozwiązanie... na inne zwyczajnie nie mam siły i chęci... Pozdrawiam!


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Demony przeszłości
PostNapisane: piątek 27 cze 2014, 18:31 
Moderator
Offline

Dołączył(a): poniedziałek 07 kwi 2014, 20:15
Posty: 422
Miejscowość: Warszawa
ACONITUM napisał(a):
Twoja wypowiedź ma w sobie dużo mądrości, ale ta kwestia wyważenia jak powinno się zrobić, pozostaje w dalszym ciągu otwarta. Nikogo nie przekreślam, nie oceniam, ale dla spokoju ducha i aktualnego chyba chwiejnego stanu równowagi wolę relację ograniczyć do minimum albo i mniej. Może powiesz, że do pójście na łatwiznę, ale dla mnie to aktualnie jedyne słuszne rozwiązanie... na inne zwyczajnie nie mam siły i chęci... Pozdrawiam!

Aconitum,

Odpowiedziałem jedynie na Twoje pytanie z przedostatniego postu: czy walka z demonem wymaga zerwania? Pytanie było ogólne, bez odniesienia do jakiejś konkretnej sytuacji, więc odpowiedziałem, że trudno o jedną ogólną zasadę, wiele zależy od okoliczności danej sytuacji. Teraz mogę się domyślić, że Twoje pytanie miało tylko pozór "teoretyczności", bo masz konkretny problem tego typu. Skoro jednak nie znam szczegółów, nie mam podstaw, by wypowiadać się na taki konkretny temat. Tym bardziej więc nie powiem, że chcesz iść na łatwiznę. Ani mi to w głowie, przeciwnie - sam napisałem, że jeśli dana relacja ma "toksyczny", niszczący Cię charakter, to lepiej ją zakończyć. Skoro nie masz siły ani chęci na jej utrzymywanie, to decyzja jest oczywista.

Inna sprawa, gdy powodem takiego zerwania relacji jest Twój "aktualnie chwiejny stan" psychiczny. Bo wtedy to raczej Twój stan może być źródłem przeżywanych przez Ciebie problemów, nie sama relacja z drugą osobą. W takim przypadku zrywanie tej relacji może niewiele pomóc, a w pewnych warunkach nawet zaszkodzić (bo np. "zyskasz" wroga, z którym walka nic Ci nie przyniesie). Myślę, że to jest dość złożony problem, jednak raczej ze sfery psychologii niż duchowości, i że mógłby w nim pomóc dobry terapeuta.

Tak czy inaczej, życzę Ci dobrego rozeznania tej sytuacji i korzystnych decyzji,

Querens

_________________
Mądrość jest wspaniała. Kto dla niej wstanie o świcie, ten się nie natrudzi, znajdzie ją bowiem siedzącą u drzwi swoich. (Mdr 6, 12;14)


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Demony przeszłości
PostNapisane: poniedziałek 13 gru 2021, 12:25 
Offline

Dołączył(a): niedziela 12 gru 2021, 21:08
Posty: 21
Miejscowość: Warszawa
Byłem nieszczęśliwie zakochany. Kosztowało mnie to wiele upokorzeń. Byłem w stanie dla miłości zrobić bardzo wiele. Niestety, jednostronna miłość, nieodwzajemniona miłość wypala, wyniszcza. Na szczęście minęło od naszego ostatniego spotkania 3 lata.


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Demony przeszłości
PostNapisane: sobota 18 gru 2021, 14:55 
Offline

Dołączył(a): niedziela 20 sie 2017, 09:19
Posty: 209
Miejscowość: Łódzkie/Śląskie
Pawle, doskonale rozumiem Twoje słowa i emocje, które przeżywałeś w tamtym czasie. Myślę, że często brakuje nam dojrzałości emocjonalnej, a nawet fałszywie upatrujemy w drugiej osobie podstawy naszego szczęścia. W istocie trudno o budowanie trwałej relacji bez uporządkowania własnego życia...

_________________
Rozbudzając świadomość swoich niedoskonałości, zdobywam moc i nadzieję.


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Demony przeszłości
PostNapisane: niedziela 19 gru 2021, 10:24 
Offline

Dołączył(a): poniedziałek 18 paź 2021, 18:23
Posty: 24
Miejscowość: Mazowieckie
oooo tak uporządkowanie własnego życia to punkt pierwszy by poźniej móc otworzyć się na relację z drugim człowiekiem


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Demony przeszłości
PostNapisane: niedziela 19 gru 2021, 15:27 
Offline

Dołączył(a): niedziela 12 gru 2021, 21:08
Posty: 21
Miejscowość: Warszawa
Pokochać siebie. To dla mnie chyba nieosiągalna sztuka. Zawsze byłem wobec siebie krytyczny. Tamtego chłopaka naprawdę kochałem, skoro po tylu latach wciąż mi się śni. Była to jednak toksyczna, bardzo pozycyjna relacja. Byłem uległy, ale przez zranienie również roszczeniowy. Czekałem, czekałem aż mnie przyjmie, obdaruje chociaż namiastką ciepła. Byłem tak zgłodniały miłości, że myślałem obsesyjnie o swoim nieszczęściu. On się oddalał, a ja zostawałem sam że swoim wyobrażenie na jego temat, z wyidealizowanym wizerunkiem ukochanego. To było strasznie szczeniackie i takie naiwne jak pierwsza miłość. Bo to była pierwsza miłość.


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Demony przeszłości
PostNapisane: niedziela 19 gru 2021, 17:12 
Offline

Dołączył(a): czwartek 16 gru 2021, 14:29
Posty: 72
Miejscowość: Kraków
Kurczę, polecam, gdzie mogę, bo ta książka otwarła mi oczy na wiele spraw, może i Wam otworzy: Zaplątani w pożądanie - M. Maliński. Przepraszam, jestem monotematyczny... ale nie mogę się powstrzymać, gdy widzę taki ogrom cierpienia... Ściskam Was bardzo!


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Demony przeszłości
PostNapisane: niedziela 19 gru 2021, 21:59 
Offline

Dołączył(a): poniedziałek 18 paź 2021, 18:23
Posty: 24
Miejscowość: Mazowieckie
Zaintrygowałeś mnie tą publikacją może jeszcze przed świętami uda mi się ją nabyć w księgarni. To trudny temat. Chciałbym bardzo uporządkować swoje życie w tej sferze bardzo.

Ps. dziękuję za info o książce

Z Bogiem


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Demony przeszłości
PostNapisane: niedziela 19 gru 2021, 22:44 
Offline

Dołączył(a): czwartek 16 gru 2021, 14:29
Posty: 72
Miejscowość: Kraków
Mam ją w pdf-ie i mogę Ci przesłać :)

Polecam się.


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Demony przeszłości
PostNapisane: poniedziałek 20 gru 2021, 20:55 
Offline

Dołączył(a): poniedziałek 18 paź 2021, 18:23
Posty: 24
Miejscowość: Mazowieckie
Naprawdę?. Bo myślałem żeby podjechać do Księgarni WAMu


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Demony przeszłości
PostNapisane: wtorek 21 gru 2021, 15:09 
Offline

Dołączył(a): czwartek 16 gru 2021, 14:29
Posty: 72
Miejscowość: Kraków
Tak. Wysłałem Ci, daj znać, czy doszła.


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Demony przeszłości
PostNapisane: wtorek 21 gru 2021, 21:35 
Offline

Dołączył(a): niedziela 12 gru 2021, 21:08
Posty: 21
Miejscowość: Warszawa
Cześć, możesz mi też przesłać w pdf tę książkę? Będę wdzięczny :)


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Demony przeszłości
PostNapisane: środa 22 gru 2021, 13:10 
Offline

Dołączył(a): czwartek 16 gru 2021, 14:29
Posty: 72
Miejscowość: Kraków
Jasne, podaj proszę e-mail na priv :)


Góra
 Zobacz profil  
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group studio kuchni warszawa

Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL